English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
O metodach bioenergodiagnostyki i bioenergoterapii
 

Dotyk życia/O metodach bioenergodiagnostyki i bioenergoterapii


O metodach bioenergodiagnostyki i bioenergoterapii

Na wstępie przedstawię niektóre aspekty bioenergetycznych współoddziaływań miedzy ludźmi — interakcji całkiem zwyczajnych, zachodzących niezależnie od tego czy ludzie o tym wiedzą, czy też nie.

Wzajemne stosunki miedzy rodzicami a dziećmi, nauczycielami a uczniami, kierownikami a podwładnymi, małżonkami, nasze sympatie i antypatie w każdym towarzystwie — wszystko to w znacznym stopniu jest uwarunkowane przez charakterystyki bioenergetyczne uczestników tych sytuacji: przez to, jakie są właściwości wyemitowywanych przez każdy organizm strumieni energetycznych i jak te emanacje są odbierane przez inne organizmy.

Ludzi bioenergetycznie można rozróżniać na podstawie wielu cech, z których najistotniejszymi są:

a) nadmiar albo niedobór bioenergii w organizmie,

b) bioenergetyczna niesubtelność lub przeciwnie — subtelność,

c) stopień czystości bioenergii albo ich zanieczyszczenie wskutek różnych schorzeń, nieprawidłowego trybu życia bądź zewnętrznych niekorzystnych wpływów,

d) stopień rozwoju tych lub innych ośrodków bioenergetycznych organizmu (czakr) oraz ich dominowanie w danej chwili.

Nadmiar bioenergii w organizmie niekoniecznie świadczy (jak czasami się sądzi) o zdrowiu danego człowieka. Przykładowo, ostre stadia wielu schorzeń charakteryzują się intensywnymi emanacjami energii, które dla innych osób są chorobotwórcze. Szkodliwe energie również mogą towarzyszyć emocjom agresywnym. Sposobem rozróżniania bioenergii — właśnie wykorzystując wskaźnik jakościowy — jest ich ocena przez tzw. ekstrasensów, którzy rozwinęli zdolność postrzegania szerokiego zakresu takich emanacji, np. niektórzy z nich mogą ocenić stan zdrowia innego człowieka (w tym dokładnie rozpoznać schorzenia, określić stan czakr i meridianów itp.) nawet na podstawie ubrania lub jakiegokolwiek przedmiotu, którego używał i na którym pozostały jego bioenergie.

Najczęściej deficyt bioenergetyczny występuje u małych dzieci, osób osłabionych przez chorobę oraz nastawionych konsumpcyjnie wobec poszczególnych ludzi lub całego społeczeństwa. Te etycznie błędne postawy powodują uczucie stałego nieszczęścia. Obcowanie z takimi osobami zazwyczaj bywa uciążliwe, gdyż człowiek, który czegoś od nas pragnie może — nawet z dużej odległości ściągać energię (to tzw. bioenergowampiryzm). Można im pomóc jedynie zmieniając ich konsumpcyjny stosunek do wszystkiego i wszystkich na aktywną, twórczą postawę życiową, czyli zastępując negatywne, egoistyczne nastawienie pożądania miłości do siebie pragnieniem ofiarowania miłości innym ludziom i całemu światu.

Najważniejszym sposobem wprawiania bioenergii w ruch są właśnie emocje; dlatego korekcja etyczna i opanowanie — za pomocą metod samoregulacji psychicznej, umiejętności kontrolowania swoich emocji oraz sterowania nimi — pozwalają nabyć zdolność nieszkodzenia innym ludziom przez swoje nieharmonijne bioenergetyczne “przekazy” albo ściąganie energii do siebie3.

Mówiąc o bioenergoobcowaniu między ludźmi, nie można pominąć sfery seksualnej. W trakcie kontaktów płciowych zachodzi intensywna bioenergowymiana między partnerami, przy czym tak samo łatwo są przekazywane zarówno czyste, zdrowe, leczące energie, jak i niesubtelne, chorobotwórcze, uszkadzające. Wnioski z tego niech Czytelnik wyciągnie sam.

Powodem wielu dysharmonii seksualnych — takich jak impotencja i przedwczesna ejakulacja u mężczyzn, oziębłość płciowa i anorgazmia u kobiet — są czynniki bioenergetyczne. Konkretne przyczyny mogą być następujące: niedorozwój lub zanieczyszczenie czakr (przede wszystkim swadhistany4), “bioenergowampiryzm” partnera jako następstwo jego etycznie wypaczonej miłości, tzn. miłości do siebie, pragnienia zaspokojenia siebie, a nie obdarzenia swoją miłością drugiego. U partnerów istotne znaczenie może mieć także niezgodność w zakresie wskaźnika niesubtelności-subtelności ich bioenergii. Z tego powodu mogą powstawać zaburzenia w systemie energetycznym organizmu tej osoby, która posiada subtelniejszą (czyli doskonalszą) “bioenergetykę”. Takie kontakty mogą prowadzić — poza zakłóceniem zdrowia — do oziębłości płciowej, wręcz do odrazy wobec danego partnera lub nawet seksu w ogóle. Warto zaznaczyć, mówiąc właśnie o niezgodności energii swadhistany, że jeżeli u kobiety ta energia jest mniej subtelna niż u jej partnera, to może u niego dojść do szybkiej ejakulacji wskutek podrażniającego wpływu na jego swadhistanę (stąd powodów tej dysharmonii można szukać nie tylko u mężczyzny — jak to się zazwyczaj czyni — lecz również u kobiety).

Przedstawione przyczyny dysharmonii seksualnych można zlikwidować, stosując ćwiczenia jogi [2].

Przytoczone przykłady pokazują różnorodność, złożoność i znaczenie codziennych problemów bioenergetycznych współoddziaływań między ludźmi. W większości przypadków takie kontakty są niekontrolowane przez ich uczestników, stąd przyczyny następstw nie są przez nich uświadamiane.

Właściwie uzdrawianie składa się z bioenergodiagnostyki i bioenergoterapii. Najprostszą formą bioenergodiagnostyki, od której zazwyczaj ekstrasensowie rozpoczynają doskonalenie się w swojej sztuce, jest diagnostyka za pomocą dłoni, wykorzystująca zjawisko otoczenia polem energetycznym (zwanym "kokonem"5) ciała każdej żywej istoty, w tym również i człowieka. Energopole to powstaje dzięki aktywności życiowej wszystkich komórek ciała, przy czym konfiguracja granicy “kokonu” i gęstość energii wewnątrz niego odzwierciedlają stan zdrowia danego organizmu. Granica “kokonu” człowieka przeważnie znajduje się około 50 cm od powierzchni ciała, choć u pacjenta osłabionego mieści się bliżej ciała i jest z trudem rozpoznawalna, a u człowieka z wysoką aktywnością bioenergetyczną może być oddalona od ciała na 2 m i więcej.

Prawie każdy może nauczyć się wyczuwania ręką granicy “kokonu”. W tym celu należałoby poćwiczyć odczuwanie swojej dłoni w bardziej gęstym środowisku, tzn. jakby w powietrzu przeistoczonym w gęstą, przezroczystą ciecz, stawiającą opór ruchowi. Wtedy można z odległości mniej więcej ponad dwóch metrów przesuwać delikatnym, muskającym ruchem dłoń w kierunku partnera. W pewnym momencie ręka napotka niewidzialną dla zwykłego wzroku barierę, granicę, za którą znajduje się bardziej gęsty obszar. To właśnie “kokon”. Przemieszczanie ręki w jego obrębie wywołuje w dłoni odczucie delikatnego kłucia i jakby wiejącego przez nią “wiatru” energetycznego.

Kiedy dobrze opanujemy sposób określania granicy “kokonu”, możemy rozpocząć następny etap nauki. Teraz powinniśmy muskać tę granicę wokół całego ciała pacjenta: jeżeli będzie zdrowy, to granicę znajdziemy wszędzie w jednakowej odległości od powierzchni ciała, jeżeli zaś chory, to naprzeciw chorych miejsc spostrzeżemy wypukłości lub wklęsłości. Pierwsze odpowiadają strefom ciała o patologicznie zwiększonej aktywności bioenergetycznej, drugie zaś o obniżonej.

W ten sposób można rozpoznać choroby w okresie utajonym, a także ogniska powolnie przebiegających procesów chorobotwórczych, których chory może nawet nie podejrzewać.

Po opanowaniu tej techniki, można dokładnie określać nawet drobne ogniska chorobowe, jak próchnica zęba lub choćby zwykły ropień.

Tę metodę (podobnie jak przytoczone w dalszym ciągu pracy) można stosować w przypadku zwierząt oraz roślin.

Niekiedy (np. kiedy “kokon” jest duży) wygodniej jest diagnozować nie na podstawie granicy “kokonu”, lecz badając zmiany gęstości oraz inne cechy pola energetycznego wewnątrz “kokonu”. Wtedy dłoń bioenergoterapeuty przesuwa się równolegle do powierzchni ciała pacjenta (wielu ekstrasensów wykorzystuje tylko ten sposób). Jest on nieprzydatny do diagnozowania w przypadku pacjentów o dobrze rozwiniętych czakrach, które dodają swoje pola. Należy zaznaczyć, że ubranie z materiału syntetycznego — lub niekiedy też wełnianego — utrudnia lub wręcz uniemożliwia wszelką bioenergodiagnostykę.

Bardziej skomplikowana technika jest związana z tzw. jasnowidzeniem, czyli widzeniem — w tym przypadku — energii, nie postrzeganych zwykłym wzrokiem. Niektórzy ludzie posiadają taką zdolność wrodzoną, lecz praktycznie wszyscy chętni zdobywają tę umiejętność przez systematyczne praktykowanie radża jogi (również według systemu W.W. Antonowa).

W celu ułatwienia przyswojenia sobie tej formy jasnowidzenia, można umieszczać badaną część ciała pacjenta w energopolu swoich rąk (czyli pomiędzy dłońmi). Zwróćmy uwagę, że jasnowidzenie tego rodzaju odbywa się nie za pomocą oczu, ale bezpośrednio przez świadomość, którą wtedy najlepiej skoncentrować z tyłu swojego ciała albo w meridianie ćitrini6 [3].

Naukowe pojmowanie tego zjawiska jest możliwe jedynie po przyjęciu następujących twierdzeń:

• Natura całego wszechświata, a także konkretnego żywego organizmu, jest wielowymiarowa (dokładniej zob. [l]).

• Ludzka świadomość może przenikać — dzięki specjalnym metodom treningu7 radża i buddhi jogi — w głąb wielowymiarowego wszechświata i bezpośrednio poznawać różne przestrzenne wymiary.

• Świadomość ma naturę energetyczną; świadomość indywidualna8 jest nosicielem samoodczuwania i samoświadomości, przy czym ewoluuje, zmieniając się zarówno jakościowo, jak i ilościowo (tzn. w swojej “masie”).

Myślenie materialistyczne, które w wielu krajach dominowało przez ostatnie dziesięciolecia, doprowadziło do faktycznego utożsamienia w potocznym i naukowym rozumieniu dwóch zupełnie różnych pojęć: “umysł” i "świadomość"9, co zahamowało rozwój psychologii i nauk z nią związanych. Obecnie pominę opis metod rozwoju świadomości i jasnowidzenia, zaznaczając tylko, iż konieczne jest usubtelnienie sfery emocjonalnej, praca z czakrami i najważniejszymi meridianami [3].

Ekstrasensowie, którzy opanowali już omówioną formę jasnowidzenia, m.in. mogą w zaatakowanych chorobowo częściach ciał pacjentów obserwować (szare lub czarne) energie; ich usunięcie za pomocą wybranych technik prowadzi (natychmiast lub po pewnym czasie) do uzdrowienia.

Oprócz zaprezentowanych metod bioenergodiagnostyki, stosuje się także inne, bardziej skomplikowane techniki. Przykładowo należy do nich odtworzenie, na podstawie informacji bioenergetycznej lub innej, obrazu (“fantomu”) pacjenta, znajdującego się daleko od bioenergoterapeuty i następnie diagnozowanie na tej podstawie. Można również przenosić koncentrację swojej świadomości ku pacjentowi, niezależnie od odległości od niego, i tam uzdrawiać. Możliwe jest również uzdrawianie bez postawienia diagnozy, o czym jeszcze będzie mowa.

Pierwsza i najbardziej znana z podstawowych metod bioenergoterapii to oddziaływanie własną bioenergią, wypromieniowywaną przez dłonie, które można umiejscowić w pewnej odległości od ciała bądź na nie nałożyć lub oddziaływać jednocześnie z wykonywaniem masażu. Ta metoda charakteryzuje się znacznym wykorzystaniem energii, nagromadzonej w organizmie uzdrowiciela, który przez to — co jest istotnym mankamentem — ulega silnemu osłabieniu i staje się nieodporny na szkodliwe czynniki. Ten niekorzystny efekt łagodzi (najlepiej zaraz po skomplikowanych zabiegach) spożycie przez uzrowiciela posiłku, a czasem sen.

W dużym stopniu takiego wyczerpywania energii można uniknąć, stosując inną technikę, polegającą na wykorzystywaniu energii zewnętrznej, a nie nagromadzonej w organizmie bioenergoterapeuty. Energia ta może przechodzić m.in. przez jego czakry, w tym przypadku odgrywające rolę jakby skupiających soczewek. Uzdrawiający strumień jest wówczas przenoszony przez ciało od tyłu do przodu. Jednocześnie kontroluje się ten proces, wykorzystując zdolność jasnowidzenia, a zadanie bioenergoterapeuty polega głównie na oczyszczeniu — we wszystkich dostępnych dla niego przestrzennych wymiarach — organizmu pacjenta z ciemnych energii. Oddziaływanie przez czakry może być połączone z manipulowaniem rękami i energooddziaływaniem także i przez nie (warto zaznaczyć, iż odzież syntetyczna uniemożliwia albo bardzo utrudnia zabieg).

Technika ta świetnie rozwija energosystemy organizmu bioenergoterapeuty, a jednocześnie uczy go obcowania z otaczającą, wielowymiarową przestrzenią. Zazwyczaj pozwala na zrozumienie celowości uprzedniego nastawienia poprzez modlitwę-medytację. Dzięki temu podczas zabiegu terapeuta może uzyskać poczucie, że jego organizm to narzędzie, którym posługuje się zewnętrzna Moc Powszechnej Miłości, on sam zaś jest raczej tylko świadkiem odbywającego się misterium.

Doświadczenie wskazuje, że nie wszystkich chorych udaje się uleczyć tylko przez “przemywanie” ich strumieniem energii. Skłania to do poszukiwania bardziej skomplikowanych metod oddziaływania, na przykład z wykorzystaniem techniki wizualizacji w celu wykonywania różnych “operacji chirurgicznych” w wielowymiarowym organizmie człowieka. Otóż tam — w tamtych przestrzennych wymiarach — stwarzane wolą uzdrowiciela, jego osobistą siłą obrazy są realnie efektywne, co potwierdza natychmiastowa zmiana stanu chorego po tego rodzaju odziaływaniach10.

W terapii przeprowadzanej u osób ciężko chorych można połączyć działania dwóch lub więcej bioenergoterapeutów, z których jeden kieruje przebiegiem "operacji”, wykorzystując swoje jasnowidzenie, a inni wykonują zabieg.

Wydoskonaleni w swojej sztuce bioenergoterapeuci potrafią także przeprowadzać “energoanestezję” w trakcie złożonych operacji tradycyjnych. Niektórzy filipińscy uzdrowiciele wykonują bezbolesne energooperacje, wprowadzając swoje fizyczne ręce do ciał pacjentów (przy tym nie korzystają z tnących narzędzi chirurgicznych).

Choroby zakaźne (w odróżnieniu od spowodowanych energetycznymi lub mechanicznymi obrażeniami) nie zawsze całkowicie ustępują pod wpływem oddziaływania bioenergoterapeuty, gdyż zwykle nie niszczy ono mikrobów i wirusów. Wtedy użycie bioenergoterapii pozwala: oczyścić organizm chorego od następstw niszczącego wpływu mikrobów i wirusów, usunąć bądź tymczasowo osłabić objawy choroby oraz wzmocnić odporność organizmu. W przypadku chorób zakaźnych odpowiednim sposobem leczenia będzie zatem połączenie metod bioenergetycznych i farmaceutycznych. (Należy jednak dodać, że dla początkującego bioenergoterapeuty może być niebezpieczne podejmowanie się uzdrawiania pewnych chorób, takich jak rak i grypa).

Następujące reguły uzdrawiania — obowiązujące bioenergoterapeutę — pozwalają uniknąć nieświadomego wyrządzania krzywdy pacjentom:

• Co najmniej na dobę przed zabiegiem nie wolno spożywać napojów alkoholowych. Pod ich wpływem bioenergia organizmu terapeuty nabywa chorobotwórczych właściwości, co na zewnątrz objawia się szarawym zabarwieniem emitowanych strumieni.

• Nie należy próbować oddziaływania na innych, jeśli jest się samemu chorym, ponieważ energoinformację o dolegliwości przekaże się choremu.

• Należy unikać wpływu na tych chorych, którzy posiadają znacznie subtelniejszą od terapeuty “energetykę”, aby nie uszkodzić ich energosystemów.

• Nie powinno się oddziaływać na wegetarian (chodzi o osoby nie spożywające produktów pochodzących z połowów i uboju), których “energetyka” z reguły jest nieporównanie czystsza i subtelniejszą, jeśli terapeuta sam nie odżywia się w ten sposób.

• W czasie zabiegów nie wolno dopuszczać do powstania niesubtelnych emocji negatywnych, niepokoju i zniecierpliwienia, a należy koncentrować się na współczuciu dla chorego i poszukiwaniu możliwości pomocy. Wszelkie inne myśli i emocje zniekształcają oraz zanieczyszczają wypływające z bioenergoterapeuty energostrumienie.

Odstępstwo od wskazanych reguł może prowadzić do wyrządzenia krzywdy pacjentowi, nawet jeżeli główny objaw choroby zostanie usunięty.

Warto dodać, że pycha, dążenie do sławy i nadmiernego bogacenia się nie przyozdabiają uzdrowiciela. Jednak z pewnością, jeżeli tylko chce tego, może liczyć na materialne wynagrodzenie za swoją niełatwą pracę, związaną nie tylko ze stałymi, znacznymi stratami energii, ale także z “zabrudzeniami” bioenergetycznymi, przejmowanymi od chorych i nierzadko doprowadzającymi do rozwoju schorzeń u niego samego11.

Uzdrawianie stanie się również świetną drogą rozwoju duchowego12, jeśli doskonalący się w swej sztuce uzdrowiciel odpowiednio przechodzi pojawiające się próby natury etycznej, przede wszystkim nigdy nie zadowala się poziomem swojego rozwoju. Wtedy pomagając innym, kształtuje zarówno bezinteresowną miłość wraz z gotowością do poświęcania, jak i powiększa zasób wiedzy o wielowymiarowym świecie, czyli także naturze człowieka oraz sposobach udzielania mu różnego rodzaju pomocy; aktywne służenie innym wzmaga również osobistą moc bioenergoterapeuty.

Wykorzystywanie metod radża i następnie buddhi jogi, wraz z przyswajaniem etyki (karma i bhakti joga [9,16,17,19,20]) oraz gromadzeniem poznania (dżniani joga) — pozwala na osiągnięcie najwyższych form uzdrawiania, przykładowo takich, jakie demonstrował Jezus Chrystus. Nie trzeba wtedy ustalać diagnozy, wysyłać strumieni energii lub wizualizować narzędzi chirurgicznych...

Wystarczy tylko, wiedząc z całą pewnością, że chory jest godny uzdrowienia, dotknąć go swoją bosko doskonałą świadomością. Wcześniej jednak należy przemierzyć takie stopnie, jak Samadhi, Nirwana, "krystalizacja"13. Krótko wyjaśniając: Samadhi oznacza emocjonalny stan szczęśliwości wyższego rzędu, przeżywany przez człowieka w trakcie początkowych “wejść medytacyjnych” w najwyższy przestrzenny wymiar. Nirwana to taki stan, w którym świadomość rozpływa się w najwyższych przestrzennych wymiarach, czemu towarzyszy zdolność obserwacji wielowymiarowego świata z jego pierwotnej głębi. Proces powiększania “masy” świadomości to “krystalizacja"14 [1,18]; może ona być prawidłowa i nieprawidłowa. Pierwsza odbywa się w najwyższych przestrzennych wymiarach, druga zaś w gęstszych warstwach wszechświata. Ta druga umożliwia zarówno czynienie “pięknych cudów”, jak i brutalne zdławianie woli innych ludzi (niestety, nie można powiedzieć, że mające ją osoby są bliskie doskonałości).

Warto również zastanowić się — co może zabrzmieć paradoksalnie — czy w ogóle trzeba uzdrawiać i w jakich przypadkach?

Bezspornie uzdrawianie jest korzystne dla bioenergoterapeuty, czy jednak można tak stwierdzić w odniesieniu do chorego? Każda choroba to wynik zakłócenia harmonii ekologicznej człowieka z otoczeniem, w większości przypadków naruszenie przez niego tych lub innych zasad etycznych, z których główna to miłość do wszystkich ludzi, każdej żywej istoty, całego wielowymiarowego makroekosystemu, a także wyższych form jego świadomości. Z reguły zatem choroba wskazuje, że coś należy zmienić na lepsze, a bezmyślne uzdrawianie często uniemożliwia zastanowienie się nad tym. Uzdrawiając ciało, możemy zatem zaszkodzić duszy. W wielu przypadkach czy nie byłoby słuszniej najpierw umożliwić choremu poznanie przyczyny swojej dolegliwości, wskazać mu sposób samoleczenia, a dopiero wtedy w miarę potrzeby uzdrowić jego ciało.

Oczywiście, trudno mówić o jednej, uniwersalnej metodzie postępowania. Z reguły i tu obowiązuje zasada “złotego środka”. Przecież przykładowo i samo-uzdrowienie ciała może być bodźcem do obudzenia ze snu, rozpoczynającym poszukiwania nieznanych prawd, z których opanowywanie sztuki uzdrawiania umożliwia samorealizację i rozwój własnego potencjału Miłości.

<<< >>>
 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt